— Ależ ty powiedziałeś, że powinienem cię wyłuskiwać z twej skorupy łapą — odezwał się nakrapiany jaguar.

— Jeżeli znów się zastanowisz, przekonasz się, że nie powiedziałem niczego podobnego. Powiedziałem, że twoja mama powiedziała, żeś powinien mnie wyłuskiwać z mej skorupy — odparł cny-nierączy.

— A co by się stało, gdybym to uczynił? — zagadnął jaguar, wietrząc110 nadzwyczaj przezornie.

— Nie wiem, gdyż dotychczas nikt mnie nie wyłuskiwał z mojej skorupy. To tylko powiem ci szczerze, że jeżeli chcesz zobaczyć, jak odpływam, to wrzuć mnie do wody.

— Nie wierzę temu — odpowiedział nakrapiany jaguar. — Pomieszałeś tak wszystko, co mio moja mama powiedziała, z tym, o co pytałeś, czy jestem pewny, że nie powiedziała, iż już nie wiem, gdzie moja głowa, a gdzie mój nakrapiany ogon. Teraz zaś powiadasz coś, co jestem w stanie zrozumieć, i od tego jeszcze więcej mąci się mi w głowie. Moja mama powiedziała mi, że jednego z was dwu powinienem wrzucić do wody, a ponieważ ty zdajesz się obawiać, żebym cię wrzucił, dlatego mniemam, iż nie chciałbyś być wrzucony. Skacz więc w burzliwą Amazonkę, a śpiesz się!

— Ostrzegam, że twoja mama nie będzie z tego zadowolona. Nie mów jej, że ja tobie nie powiedziałem — rzekł cny-nierączy.

— Jeśli piśniesz jeszcze jedno słowo o tym, co moja mama powiedziała... — ryknął jaguar, ale nie zdążył jeszcze skończyć zdania, gdy cny-nierączy dał już spokojnie nura w burzliwą Amazonkę i długi czas płynął pod wodą, aż w końcu wylądował na ławicy, gdzie kolczysty-zadzierzysty już go oczekiwał.

— Z wielką biedą111 ledwo umknęliśmy — rzekł kolczysty-zadzierzysty. — Nie podoba się mi ten nakrapiany jaguar. Czy powiedziałeś mu, czym jesteś?

— Powiedziałem mu rzetelnie, że jestem rzetelnym żółwiem, ale nie chciał wierzyć i kazał mi skoczyć do rzeki, ażeby się przekonać, czy to ja jestem. No owszem, że to ja byłem, a on jest zdumiony. Teraz poszedł, żeby powiedzieć o tym swej mamie. Posłuchajmy, co mówi!

I rzeczywiście mogli słyszeć nakrapianego jaguara, który wśród drzew i krzewów rosnących nad burzliwą Amazonką ryczał dopóty, aż mama jego nadeszła.