— Nie mów do mnie! — odparł kolczysty-zadzierzysty. — Właśnie myślałem o tym, o ile byłoby to lepiej, gdybyś umiał się zwijać. Paskudna sprawa! Posłuchajmy nakrapianego jaguara!

Nakrapiany jaguar siedział na ławicy burzliwej Amazonki i wysysając kolce ze swej łapy, mruczał do siebie:

Żółw w pływaniu bardzo żwawy,

Lecz w łamańcach nieruchawy.

Jeż w łamańcach bardzo żwawy,

Lecz w pływaniu nie ma wprawy.

— Nie zapomni on tego przez bardzo długi czas — rzekł kolczysty-zadzierzysty. — Potrzymaj mi brodę, mój ty cny-nierączy. Chciałbym spróbować, jak to się pływa. Może się przydać.

— Znakomicie! — zawołał cny-nierączy i podtrzymywał brodę kolczystemu-zadzierzystemu, gdy tenże pluskał się w toni burzliwej Amazonki.

— Będzie z ciebie jeszcze świetny pływak — rzekł mu cny-nierączy. — A teraz gdybyś rozluźnił mi nieco mój pancerz na grzbiecie, spróbowałbym, czy nie uda mi się zwinąć w kłębek. Może się przydać.

Kolczysty-zadzierzysty pomógł rozluźnić pancerz na grzbiecie żółwia, który, siląc się i wyciągając, zdołał się skulić malusieńką odrobinę.