— A teraz zobacz! — przemówił jej tatuś. — Przypuśćmy, że zobaczysz to nakreślone obok jeziorka w bagnie bobrowym. — I narysował, co następuje (8).

— Ogon karpia i krągłe jajko. Dwa dźwięki połączone. „Yo”: niedobra woda — rzekła Taffy. — Oczywiście, że jej bym się nie napiła, wiedziałabym bowiem, iż mnie ostrzegasz, że woda ta jest niedobra.

— Ale mnie mogłoby wcale tam nie być. Mógłbym być o całe mile148 dalej na polowaniu, a jednak...

— A jednak byłoby to zupełnie to samo, jakbyś stał tam i mówił: „Odejdź, Taffy, bo dostaniesz gorączki!”. A wszystko to kryje się w ogonie karpia i krągłym jajeczku! Och, tatusiu, musimy to zaraz powiedzieć mamusi! — I Taffy zaczęła tańczyć dokoła niego.

— Jeszcze nie — odpowiedział Tegumai. — Jeszcze nie, zanim nie zrobimy kroku dalej. Zobaczmy, jak to pójdzie. „Yo” oznacza niedobrą wodę, zaś „so”: strawę149 ugotowaną na ogniu. Czy nie tak? — I narysował w ten sposób (9).

— No tak. Wąż i jajko — rzekła Taffy. — Oznacza to, że obiad już gotów. Gdybyś to zobaczył nagryzmolone na drzewie wiedziałbyś, że czas przyjść do jaskini. Bo ja bym przyszła.

— Moja ty mądralko! — zawołał Tegumai. — To także prawda. Ale poczekaj no chwilę. Widzę pewną trudność. „So” oznacza: „chodź na obiad!”, zaś „sho”: pale, na których rozwieszamy skóry do suszenia. — (W języku Tegumaiów „sh” wymawiało się jak „sz”).

— Obrzydliwe, stare pale do suszenia! — krzyknęła Taffy. — Nie lubię pomagać przy rozwieszaniu na nich ciężkich, rozgrzanych, kudłatych skór. Gdybyś narysował węża i jajko, a ja bym myślała, że to wezwanie na obiad, i przybiegłabym z lasu, i przekonałabym się, że to oznacza, abym pomagała mamusi przy rozwieszaniu skór na palach, to co ja bym zrobiła?