Taffy narysowała węża i pale do suszenia. Po czym utknęła.

— Trzeba będzie narysować nowy obrazek dla tego dźwięku końcowego — rzekła.

Shu-shu-u-u-u! — zawołał jej tatuś. — To coś jakby dźwięk krągłego jajka, który wyszczuplał.

— Może by zatem narysować cienkie, krągłe jajko niby żabę, co od lat nic już nie jadła?

— N-nie! — odparł jej tatuś. — Rysując je pośpiesznie, moglibyśmy je pomieszać z rzeczywistym, krągłym jajkiem. Shu-shu-shu! Wiesz, co zrobimy? Otworzymy niewielką dziurkę na końcu krągłego jajka na znak, że dźwięk „o” uchodzi przez nią całkiem cienko, uuu-uu-u. Mniej więcej tak. — I narysował w ten sposób (12).

— Och, to bardzo ładne! Dużo lepsze od chudej żaby. Dalej! — zawołała Taffy, posługując się swym zębem rekina.

Jej tatuś rysował dalej, a ręka drżała mu z podniecenia. Nieprędko nagryzmolił, co następuje (13).

— Nie otwieraj szeroko oczu, Taffy! Spróbuj, czy odgadniesz, co to znaczy w języku Tegumaiów. Jeśli odgadniesz, odkryliśmy tajemnicę.