Potem Pau Amma pomyślał nieco i rzekł:
— Uczyniłem swój wybór. Przyjmuję wszystkie te dary.
Wtedy Najstarszy Czarodziej dokonał czaru prawą ręką — wszystkimi pięcioma palcami swej prawej ręki — i oto słuchaj, i dziwuj się, kochanie ty moje, Pau Amma zaczął się stawać coraz mniejszy i mniejszy, i mniejszy, aż w końcu pozostał z niego tylko mały, zielony krab, który płynąc obok czółna, wołał cieniutkim głosikiem:
— Daj mi moje nożyczki!
Potem córeczka wzięła go na dłoń swej drobnej, brunatnej rączki i posadziwszy go na dnie czółna, dała mu swe nożyczki, on zaś zaczął wymachiwać nimi w swych malutkich ramionach, otwierać je, zamykać i chwytać nimi, powiadając:
— Mogę jadać orzechy. Mogę chrupać skorupy. Mogę oddychać w suchym powietrzu i znajdować bezpieczny Pusat Tasek pod każdym kamieniem. Nie wiedziałem, żem taki znamienity. Kun? (Czy dobrze?)
— Payah kun — odrzekł Najstarszy Czarodziej i zaśmiawszy się, dał mu swe błogosławieństwo; zaś malutki Pau Amma skoczył przez skraj czółna do wody, a był taki drobny, że mógł się ukryć w cieniu suchego liścia na lądzie lub w obumarłej skorupce na dnie morza.
— Czy dobrze się stało? — zagadnął Najstarszy Czarodziej.
— Owszem — odparł człowiek. — Jednakże musimy wrócić teraz do Peraku, a uciążliwa to droga do wiosłowania. Gdybyśmy byli poczekali, żeby Pau Amma wyszedłszy, powrócił znowu do swej kryjówki, woda byłaby zaniosła nas tam sama.
— Jesteś leniwy — rzekł na to Najstarszy Czarodziej. — Potem i twoje dzieci będą leniwe. Będą najleniwszym ludem na świecie. I będą zwani Malajami228, czyli ludem leniwym. — Następnie wzniósł palec ku księżycowi i zawołał: