— Oto jest pierwszy. Dziki zwierzu z dzikich lasów, czego chcesz?
Dziki pies odezwał się:
— O mój wrogu i małżonko wroga mojego, co to jest, co tak wspaniale pachnie w dzikich lasach?
Wtedy kobieta podniosła z ziemi łopatkę z pieczonego barana, rzuciła ją dzikiemu psu i powiedziała:
— Dziki zwierzu z dzikich lasów, skosztuj i popróbuj!
Dziki pies gryzł kość, która była smaczniejsza od wszystkiego, co dotychczas jadał, i odezwał się:
— O mój wrogu i małżonko wroga mojego, daj mi jeszcze jedną.
A kobieta rzekła:
— Dziki zwierzu z dzikich lasów, pomagaj za dnia memu małżonkowi w łowach i strzeż nocą jego jaskini, a będę ci dawała tyle kości, ile ci potrzeba.
— Ach! — rzekł kot, nadsłuchując. — To roztropna niewiasta, ale nie tak roztropna jak ja.