— O mój wrogu i małżonko wroga mojego, gdzie jest dziki pies?

Kobieta zaśmiała się i podniósłszy łopatkę, wpatrywała się w nią i rzekła:

— Dziki zwierzu z dzikich lasów, tyś nie przyszedł z powodu dzikiego psa; tyś przyszedł z powodu dobrego siana.

A dziki koń, tupiąc kopytami i potykając się na swej długiej grzywie, odpowiedział:

— To prawda. Daj mi je, chce mi się jeść.

Kobieta powiedziała:

— Dziki zwierzu z dzikich lasów, pochyl swą dziką głowę i noś, co ci na nią włożę, a będziesz jadał doskonałe siano trzy razy dziennie.

— Ach! — rzekł kot, nadsłuchując. — To bardzo roztropna niewiasta, ale nie tak roztropna jak ja.

Dziki koń pochylił swą dziką głowę, zaś kobieta nałożyła mu uzdę uplecioną ze skóry, a dziki koń prychnął u jej stóp i rzekł:

— O moja pani i małżonko pana mojego, chcę być waszym sługą z powodu wybornego siana.