Idący za nim zatrzymał się też, dorzucił gałązkę i rzekł:

— Jaki pleban, taka ofiara.

Trzeci poszedł za ich przykładem.

— Był on jak ta susza. Zostawił nam jeno suche konary i słomę.

Czwarty dodał:

— Oddajmyż mu te dary!

Piąty zawołał:

— Na wieczną hańbę rzucam mu ten patyk! Niech zeschnie jako ta gałąź!

— Sucha strawa dla proboszcza, który na nas suszę sprowadził.

Ludzie inni nadeszli, a słysząc i widząc wszystko, pojęli to, o co pytali ludzie przedtem.