— Pięknie czytasz, Auguście. Nigdy jeszcze nie brzmiały tak ślicznie słowa Klary Gulli, jak kiedyś je wymawiał swymi ustami. Zrób mi tę przyjemność i przeczytaj jeszcze raz!

Młodzieniec przeczytał list raz jeszcze z takim samym namaszczeniem. Wydawało się, że pije spragnionymi usty45 z ożywczego zdroju.

Gdy skończył, złożył list i przeciągnął po nim pieszczotliwie dłonią. Potem chciał oddać, ale spostrzegł, że jest niedobrze złożony i uczynił to raz jeszcze.

Siedział, nie mówiąc ni słowa. Jan chciał nawiązać pogawędkę, ale nie powiodło mu się to. Po chwili wstał August Där Nol i oświadczył, że musi odejść.

— Dobrze gdy ktoś drugiemu uczyni przysługę! — rzekł Jan. — Dziękuję ci chłopcze! Chociaż, co prawda rad bym, byś mi jeszcze jedną przysługę wyświadczył. Patrz, tam leży kotek Klary Gulli. Powinniśmy go byli zabić, bo nie mamy mu co dać jeść teraz, ale ja nie mam serca go zastrzelić, a Katarzyna nie może się zdobyć na to, by go utopić. Zanim przybyłeś, rozmawialiśmy właśnie o tym, że musimy kogoś prosić o pomoc.

August Där Nol wybąknął kilka całkiem niezrozumiałych słów.

— Włóż kota do koszyka, Katarzyno! — powiedział Jan. — August go weźmie i zrobi tak, byśmy go już nie widzieli na oczy!

Katarzyna wzięła małego kotka śpiącego na łóżku, włożyła go w stary koszyk, przewiązała krajką46 i podała Augustowi.

— Cieszę się, żem się go pozbył! Jest wesoły i mądry, zanadto mi też przypomina Klarę Gullę. Dlatego najlepiej będzie pozbyć się go!

August Där Nol ruszył bez słowa ku drzwiom. Nagle obrócił się, chwycił rękę Jana i uścisnął silnie.