Aż Szwaczka krzyknął: «Oto mi Kozacy!

A was by, gnuśnych, baby wydusiły!

Jeszczeż no plecy naprężą się stare,

Bo chcę serdecznie ścisnąć tę maszkarę.

Ale, panowie mołodcy, za karę

Nikt jej przede mną dotknąć się nie waży!».

Wtem kark barczysty spod burki odsłoni,

Podsadzi ramię, razem drzwi podważy;

Drzewo zazgrzyta, żelazo zadzwoni:

Przejście swobodne: już wpadną, już po niéj!