Żegnam cię więc, o gwiazdo, przed smutnym noclegiem:

Jękiem listka, co głuchnie nad ogłuchłym brzegiem,

Wielkim hymnem żurawi, co ciągną ku morzu,

Rykiem trzody, co rzuca jałowe pastwiska,

Głuchym szumem, co stęka w zmartwiałych wód łożu,

Konającym promieniem, co z rosy połyska,

Gdy raz ostatni drżącą zimny wicher ściska!

8

Otóż i księżyc spod światów posady,

Jak cień zmarłego słońca, wyszedł blady: