Po cieniach nocy wszystko się rozsiało.

Kozak opatrzył janczarkę7 i szablę,

I dawną drogą chodził dalej śmiało.

3

W świetle księżyca, co wyjrzy czasami,

Mignął ktoś bielą i zagasł tam w krzaku:

I śpiew dziewiczy przeleciał z wiatrami.

Ten śpiew znajomy budzi dreszcz w Kozaku.

Alboż to dziwno, że słowa dziewczyny

(Poznać ją można po jej miłej nucie)