Został się rządca sam z Orliką razem

I coś poważnym zaczął rozhoworem52.

Prędko i przykro wrzasnął głos Orliki,

Jakby nagłego przestrachu wrzask dziki.

Rządca wciąż mówił; dziewczyna milczała;

Ucichł; dziewczyna znowu zaszlochała:

I słychać było długo, nieprzerwanie

Mieszane ciągle jej słowa i łkanie,

I wzdłuż komnaty poważne stąpanie.

I znowu potem groźna rządcy mowa,