Ni go bandurki, co brzęczą do skoku,

Ani miłosne dumy zatrzymają;

Z wiatrem u uszu, z ponurością w oku

Między ciekawą przemyka się zgrają.

21

Czy to cień jego po rzece żegluje?

Że mimo częstych, wikłanych obrotów

Tak nieodstępnie Kozaka pilnuje,

Jakby co chwila u brzegów być gotów.

To pianę wirów gwałtowniej roztrąca,