O chłopcze, wiedźże mnie teraz do domu,

By on na młodszych swe gniewy upuścił,

A lepiej odtąd miarkował się w słowie

I myśl mu lepsza zajaśniała w głowie.

CHÓR

O, władco, poszedł on po wróżbie strasznej.

A wiem to, odkąd mi czarne siwizną

Starość na głowie posrebrzyła włosy:

Fałszu on nigdy nie zwiastował miastu.

KREON