O najjaśniejszy, nie powiem, że w biegu

Śpiesząc ja tutaj tak się zadyszałem,

Bom ja raz po raz przystawał po drodze

I chciałem nazad31 zawrócić z powrotem,

A dusza tak mi mówiła co chwila:

Czemuż to, głupi, ty karku nadstawiasz?

Czemuż tak lecisz? Przecież może inny

Donieść to księciu; na cóż ty masz skomleć?

Tak sobie myśląc, spieszyłem powolnie,

A krótka droga wraz mi się wzdłużała.