Ja bo dopiero kląłem, że już nigdy

Nie stanę tutaj po groźbach, coś miotał,

Ale ta nowa, wielka niespodzianka

Nie da się zmierzyć z nijaką radością;

Idę więc, chociaż tak się zaklinałem,

Wiodąc tę dziewkę, którą przychwytano,

Gdy grób gładziła; żaden los tym razem

Mnie tu nie przywiódł, lecz własne odkrycie.

Sądź ją i badaj; jam sobie zasłużył,

Bym z tych opałów wydostał się wreszcie.