Na Artemidę! Wnet ciężko odpłacisz
Twoją zuchwałość, gdy Egist się zjawi.
ELEKTRA
Widzisz, w gniew wpadasz, choć dałaś mi wolność
Mówić co zechcę — a słuchać nie umiesz.
KLITAJMESTRA
Czyż choć ofiary bez krzyków złowrogich
Nie ścierpisz, skoro ci usta rozwarłam?
ELEKTRA
Nuże, święć, składaj, nie złorzecz mym ustom,