Przebiwszy u nóg kosteczki, wysadził

On ręką obcą gdzieś w górskich ostępach.

I tak Apollo nie dopełnił tego,

By syn ten ojca powalił, ni groźby,

Że Lajos legnie pod syna zamachem.

A tak głosiły przecie przepowiednie.

Nie troszcz się o nie. Gdy tajemnej toni

Bóg chce co wydrzeć, on sam to odsłoni.

EDYP

Po twoich słowach, jakiż mną owładnął,