Sorel niekoniecznie trafnie przypisuje to racjonanalizmowi. Idzie o to, że na jego myśli ciąży usiłowanie etycznej, heroicznej natury — tworzenia życia, czyniącego zadość naszym wymaganiom. Nikt tak tragicznie nie pojął zagadnienia ciągłości dziejowej jak Sorel, właśnie dlatego, że zburzył on kołysankę tak lub inaczej pojętej ciągłości automatycznej.

Ale możemy iść głębiej.

Myślimy pojęciami, określamy myśląc, czym mają być dla nas przedmioty, ale przedmiotów nie ma, są tylko momenty kompleksów psycho-życiowych. W logice zachodniej tkwi postulat tworzenia samych tych kompleksów. Samorząd człowieczeństwa.

Sorel nie mógł wyrzec się wiary w wartościowość tej idei.

Czy jest to idea konieczna?

Odpowiedź musi tu być wyborem i czynem. Ale kto ośmieli się odpowiedzieć bez obawy bombastu360?

Naturalnie Prometeusz361-Feldman — ale nie każdy ma jego męstwo.

Tu jest punkt Pascalowski dzisiaj.

Czy człowiek może sobie sam wystarczyć? Czy sobie wystarcza? Ach mój Boże, mój Boże, człowieka, który by miał dar Sofoklesowski „stanowczego widzenia życia i widzenia w całości”. Arnold określił Sofoklesa doskonale, ale sam dążył do tego tylko, by widzieć życie „whole and steadily362. Empiriokrytycyzm363 uznaje trwanie gatunku za dowód stałości prawd przyrody. Jeżeli przyznać prawa postulatu tego rodzaju, to raczej postulat z Pascalem, Newmanem niż Petzoldem.

*