I know, I know566 Newmana nie jest dowolnym zwrotem literackim — zresztą u Newmana nie ma tego rodzaju dowolności, jego pisarstwo jest doskonałym, ścisłym wyrazem myśli. I know, I know jest sformułowaniem niezrównanym faktu trudnego do uchwycenia, lecz niezaprzeczalnego, stanowiącego najgłębszą podstawę naszej istoty. Na dnie naszej duszy jest światło. Pozostaje ono w łączności ze słońcem niegasnącym i wie o tym, wie, że wie prawdę o każdej rzeczy, która się jej ukaże, gdyż jedynymi rzeczami, jedynymi rzeczywistościami są decyzje woli, fakty, a raczej akty — czyny moralne. Wiemy, że wiemy całą prawdę o nich i widzimy każdą różnicę, każde odstąpienie, zboczenie, uchylenie od tej prawdy, ale ująć ją wprost, sformułować in abstracto567 i ex professo568 nie jesteśmy w stanie.
I know, I know Newmana — to znakomite określenie tego, co tak wspaniale zresztą wypowiedział Pugno w „Voce” o świadomości religijnej, a raczej o budowie duchowej natur religijnych.
Nie zapomnieć, nie utracać z oczu tego I know, I know.
Każda wiara w zbawienie człowieka musi być uniwersalna. Katolicyzm jest nieuchronny.
Nieuchronnym, w samej idei człowieka zakorzenionym, faktem jest kościół. Człowiek jest niezrozumiałą zagadką bez kościoła. Życie ludzkie jest szyderstwem i igraszką, jeżeli kościoła nie ma.
Mental „hinterland”569 H. G. Wellsa nie zapomnieć i nie stracić z oczu. W gruncie rzeczy nie myliłem się — jest to przecież coś spowinowaconego z owym „it”570 Marka Twaina.
Dość ciekawy punkt widzenia w polityce przy czytaniu Wellsa. Każda klasa ma swój sposób życia i wynikające z niego zaspokojone lub niezaspokojone potrzeby. To stanowi nieuniknioną jej ograniczoność, ale poza obrębem tych granic może istnieć, i in potentia istnieje, zdolność i wola konstrukcji społecznej. Konstrukcja ta jest jedynym właściwie przedmiotem polityki. I ona tylko wchodzi w rachubę. Zdolność lub niezdolność konstruktywna jest tym, co kwalifikuje lub dyskwalifikuje polityczne klasy. Najczęściej jednak uważa się wprost inny, niż nasz klasowy, habitus571 za źródło wszystkich klęsk i braków naszego ustroju politycznego i bezwiednie uważa się sam brak tylko tego habitusu lub posiadanie habitusu sympatycznego za zdolność polityczną i źródło nadziei.
Posłowie
Wydany w połowie r. 1910 zbiór studiów społeczno-filozoficznych, objęty tomem Idee, miał być wedle pierwotnego zamysłu autora zaokrąglony i zreasumowany pewnego rodzaju autobiografią intelektualną, artykułem konkludującym pt. Dzieje pewnego umysłu, w którym Brzozowski pragnął skreślić „własną — jak pisał — naturalnie wyłącznie filozoficzną teoretyczną autobiografię”. „Ale przy próbach wykonania okazało się — donosił w liście z 14 kwietnia 1910 r.— że to rozrosłoby się pewno w wielki tom, trudny do napisania. Sądzę więc — pisał — że dobrze będzie poprzestać 1) na przedmowie, 2) na zakończeniu, zawierającym coś w rodzaju mojego Discours sur la méthode572”.