395. Dowden, Edward (1843–1913) — krytyk angielski, biograf i wydawca listów Shelleya. [red. WL]. [przypis edytorski]

396. respectable (ang.) — poważny, szanowany, porządny, zacny. [przypis edytorski]

397. very nice (ang.) — bardzo ładny, bardzo dobry, bardzo miły. [przypis edytorski]

398. Manzoni, Alessandro (1785–1873) — jeden z najwybitniejszych nowszych pisarzy włoskich. Zrazu wolterianin, następnie żarliwy wyznawca katolicyzmu i twórca nowego kierunku włoskiej liryki religijnej w zbiorze Inni sacri. Jego tragedie, zrywając z formami szkoły francuskiej, były pierwszym wzorem narodowego dramatu we Włoszech, a znakomita powieść I promessi sposi, storia milanese del secolo XVII pierwszą włoską powieścią w nowoczesnym tego słowa znaczeniu. [red. WL]. [przypis redakcyjny]

399. Spirit of the age — tytuł dzieła pisarza angielskiego, Williama Hazlitta (1778–1830), wydanego w r. 1825, a poświęconego portretom literackim współczesnych jemu pisarzy, między innymi Benthamowi, Godwinowi, Coleridge’owi, Walterowi Scottowi, Byronowi, Southeyowi i Wordsworthowi. (W zbiorze The World’s Classics tom LVII). [red. WL]. [przypis redakcyjny]

400. KehamaThe curse of Kehama, fantastyczny poemat Roberta Southeya, angielskiego poety ze „szkoły jezior”, osnuty na tle podań hinduskich. Wzmianka o Lambie opiera się na znanym Brzozowskiemu liście Lamba do Southeya, w którym o poemacie tym Lamb pisze: „Kehama jest niewątpliwie potężniejsza, jednakowoż nie czuję w niej tych silnych podstaw, jakie są w Roderyku”. (Roderick, the last of the Goths, poemat opiewający zniszczenie państwa Wizygotów przez Arabów). „Wyobraźnia moja zapada się tu i chwieje w bezmiernych przestworzach niezbadanych dotąd systemów i wierzeń: wypadam poza granice swych starych sympatii, a moje poczucie moralne prawie doznaje urazy. Nie mogę, względnie ze zgrozą tylko musiałbym uwierzyć w tak rozpaczliwe stanowisko wobec Wszechmogącego, w takie zaprzeczenie wiary w ognisko centralne im silniejsze, tym bardziej bolesne do wyrażenia. Jowisz oraz jego boska rodzina, chwiejący się pod razami olbrzymów, nie robi tego wrażenia, gdyż nadzieje duszy, mogę przyznać, nie upadają w takiej walce. Ale twoi wschodni wszechwładcy mają charakter zbyt nienaruszalnych arcytypów, aby można z nimi igrać bez drżenia. Tak zwanych atrybutów nigdy nie łączy się z Jowiszem. Wspominam jedynie o tym, co zmniejsza moją rozkosz odczuwania czarodziejskiego wpływu Kehamy, nie zaś o tym, co zmniejsza jego siłę: wyznaję to z drżeniem; ale Roderyk jest miłym poematem”. (The letters of Charles Lamb. Edited by Russell Davis Gillman, 128. To Robert Southey, May 1815. W egzemplarzu, stanowiącym własność Brzozowskiego, znalazłem ustęp powyższy zakreślony). [red. WL]. [przypis redakcyjny]

401. de Retz (1613–1679) — właśc. Jean-François Paul de Gondi, kardynał Retz, arcybiskup Paryża w latach 1654–1662, mecenas literatów i artystów. [przypis edytorski]

402. moja powieść — patrz przypisek do wpisu z dnia 4 I w Pamiętniku. W trakcie pisania Samego wśród ludzi budziły się w autorze rozliczne skrupuły co do współmierności strony artystycznej dzieła z szeroko zakreślonymi zamierzeniami jego fundamentu myślowego. Wątpliwościom tym daje kilkakrotnie wyraz w korespondencji ze mną, nieraz nawet insynuując mi na czysty tylko swój domysł ujemny sąd o tej swej surowej i pełnej skupionej powagi robocie. „Lękam się, że Was przeraża powolność Sam wśród ludzi — pisze w marcu poprzedniego jeszcze roku — ale pamiętajcie, że ja tu zakładam grunt (w I księdze) dla całej wielkiej machiny, że chcę, aby w tej książce nie było łataniny w takiej ilości, jak w Płomieniach. Sądzę, że w tej części nie wszystko jest słabe i że jako całość robi ona pewne ogólne wrażenie artystyczne — tak przynajmniej sam sobie pochlebiam”.

„Z Samego usuwam — pisze w miesiąc później — drugą księgę i prowadzę dalej rzecz całkiem dramatycznie, więc turbacja Wasza, niewypowiedziana zresztą, została na dystans wyczuta i pomimo co teraz o tym myślicie, to będzie lepsze niż Płomienie”.

Powieść kształtowała się wówczas dopiero i jak widzimy druga jej księga przybierała zrazu w myśli autora formy odmienne niż ta, w jakiej ostatecznie pod tytułem U drogowskazów zwidziska w całość weszła. W ogólnych zarysach dalszą jej budowę nakreślił autor, tak jak mu się wówczas ona przedstawiała, w krótkości na kartce z 30 marca 1910 r.