— A wy, Jaszka — zawołała z drugiego kąta młoda dziewczyna w niebieskim fartuchu — wam to też nie bardzo wypada Polakom o ojczyźnie mówić. Katkow215 wam się kłania.
— To go spotka afront216, bo ja się nie odkłonię.
— Źle robicie. Za ich ojczyznę Polaków Murawjew wieszał.
— Mało kogo Murawjew nie wieszał — tłumaczył się Jaszka. — On i mnie mógłby powiesić. Karakozowa powiesił...
Jakieś zimne tchnienie powiało po laboratorium. Wysoki blondyn spojrzał przez okulary na Jaszkę i rzekł półgłosem:
— Ej, wy, Czernow, nie bardzo.
Potem zaś, zwracając się do mnie, rzekł:
— Jestem Orłow. Jak pan to rozumie o materii? Czy myśl dla pana to nie jest już materia? Jeżeli zaś materia, to dlaczego mam dążyć do tego, aby stać się myślą? Myśl więc to jest pewna forma materii. Chodzi więc o to tylko, jaka jest ta materia. Ja myślę, że panu szło o co innego, o to, że człowiek jest dziś materią nieszczęśliwą, a chce się stać materią szczęśliwą. I to jest jasne; gdyby nie był nieszczęśliwą, nie chciałby być czym innym. Chce, więc jest nieszczęśliwy. Ergo217 chce być szczęśliwy. Innymi słowy, trzeba poznać technologię ludzkiego szczęścia.
Poczułem się jak ryba w wodzie.
Znowu spotkałem ludzi mówiących tym samym językiem, jakim mówiły moje myśli. Zapaliłem się. Zacząłem się spierać. Przypomniały się przegadane wieczory przy łóżku Wrońskiego.