— W domu powiem.
Nie bywaliśmy prawie nigdy w mieszkaniu Żemczużnikowa. Wiedziałem tylko, że mieszka dość daleko od nas wszystkich, u siostry.
Jechaliśmy długo dorożką.
Żemczużnikow milczał wciąż, ja czekałem w strasznym napięciu.
— Czy Brenneisen jest u ciebie?
— Nie — odpowiedział.
— Aresztowali? — zapytałem.
Spostrzegłem, że dolna warga Żemczużnikowa i broda trzęsą się.
— Aresztowany? — powtórzyłem.
— Brenneisen nie żyje — odpowiedział Żemczużnikow głucho.