Nie powiedzieli mu nic w tym więzieniu.

A jak on wtedy krzyknął na tego oficera:

— Kłamstwo! Mój syn nie uczyni nigdy nic niezgodnego z honorem.

Źle mi, bardzo źle i żadnego nie ma wyjścia.

Tak tu przeżyję nikomu na nic niepotrzebna.

Mamie?

Mama mówi, że nie mogłaby beze mnie żyć, i ja wiem, że mama mnie kocha...

Ale czasem myślę, że chciałabym być sierotą, niemającą nikogo, niepotrzebującą oszczędzać niczyjej miłości.

Dopóki pan Kazimierz żył, wiedziałam, że jemu sprawiam przyjemność swoim towarzystwem, że on zresztą myśli o mnie jak o opiekunce swojego dziecka po jego śmierci.

24 października