Ja nie myślałem już nawet o tym.

Kto nie wie o tym, że może istnieć bezimienna męka duchowa, głucha i bezwzględna jak ból fizyczny, a wyżerająca sam rdzeń duszy, zbyt silna, aby mogła być związana z jakimś pragnieniem, męka, słowem, a nie pragnienie już, nie jakaś forma woli, lecz samo rozdeptanie duszy, poczucie bezgranicznej klęski — ten nie wie jeszcze nic o naturze bólu.

Cierpienie określone jest zawsze optymistyczne, związane ono jest z tym lub innym przedmiotem. Jest ono zawsze czymś dopuszczającym choćby tylko myśl ulgi, polepszenia, zmiany. Tu nic podobnego.

Człowiek męczy się bezcelowo, jak bezcelowo świeci słońce.

To jest wszystko.

Drzwi otworzyły się cicho.

Stała w nich młoda dziewczyna, siostra pani domu. Znaliśmy się z nią nieco z widzenia.

— Można z panem posiedzieć? — zapytała Kitty; była bardzo blada.

— Boję się — rzekła, zwracając się do mnie — boję się strasznie o niego.

Kochała ona Kibalczyca.