DE LA TRÉFOUILLE

Tak, ale kwestie czysto techno-psychologiczne...

FIZDEJKO

Proszę nie przerywać. Owocem tej ostatniej kombinacji jest moja Janulka, którą poświęcam może dla nędznej komedii. Już i to nawet było: sztuczne królestwa! Ja kocham moją biedną Janulkę, a ona urzyna się codziennie z tym draniem w mistrzowskim płaszczu. A trzymacie mnie po prostu jak w więzieniu!

Pada na rokokowy fotelik i łka cicho. Elza zwleka się z łóżka — jest w łatanym różnokolorowym szlafroku — podchodzi do Fizdejki i obejmuje go.

DE LA TRÉFOUILLE

Biedny stary kniaź. Brak mu tylko tragicznej śmierci, aby stał się bibelotem lepszym od wszystkich tych świecidełek.

Wskazuje na bibeloty na stoliczkach.

v. PLASEWITZ

wstaje z łóżka i tańczy, śpiewając na nutę: „ojra ojra”