De la Tréfouille przekręca guzik lampy łukowej i mnóstwa żarowych. Wchodzi Joël Kranz ze swymi chasydami. Nie zwracając uwagi na nikogo zajmują miejsca przy stoliku w kawiarni.
DE LA TRÉFOUILLE
Trzy czarne dla panów.
Biegnie do okienka. Księżna podaje ciastka.
FIZDEJKO
Czemu ten błazen został kelnerem?
MISTRZ
Jest to problem zupełnie nieistotny. Tak zwane ćwiczenia transformacyjne dla duchów niższej klasy.
FIZDEJKO
A więc zaczynajmy raz, do diabła, tę piekielną komedię. Ja mówię — zwracam wam uwagę — więcej niż cezar August. On, kończąc wszystko, przyznał się34, ja — zaczynając. A zresztą, są to inne dymensje i współczynniki: on zaczynał upadek Rzymu — my tkwimy, jak stare grzyby, w głębi puszcz zbolszewizowanych — to jest, co ja powiedziałem? Ludzkość? Precz z tym! Siedzimy wśród pierwotnej dziczy.