Wchodzi kniagini Elza, ubrana jak w akcie I, i kładzie się powoli u stóp tronu.

O, w niedobrą godzinę wymówiłem to słowo. Panie, świeć nad jej duszą — mnie nie obchodzi to już nic. Tylko dlaczego ja?

Wchodzi v. Plasewitz.

O — dlaczego nie on?!

Wskazuje v. Plasewitza.

MISTRZ

Wyrwałeś mi z ust to pytanie. Nie mówię o sobie, ale czemu nie on?

Wskazuje v. Plasewitza.

Czemu? Dlatego że nie on. Dlatego. Bezpośrednie poczucie przyczynowości stworzyło to piekielne słówko: „dlaczego”. Znaczenie tego jest czysto negatywne. Dlatego dzieje się to, że właśnie nie dzieje się coś innego. Nie mamy nieskończonego szeregu przyczyn aż do prapoczątku — mamy tylko konieczne wycinki. Przecież nie chcesz zejść do roli wycinka, Eugeniuszu. Materia żywa: konik polny, krowa, ja sam i ty nawet, przeczymy temu prawu absolutnie. Wyzbądź się przesądów, bo inaczej koronacja nie dojdzie do skutku.

FIZDEJKO