usuwając się

Nie mam czasu. Państwo jest na mojej głowie, a nie tytularne fatałaszki.

Wylatuje przez drzwi pędem. Za nim wybiegają chasydzi, którzy zerwali się raptownie od stolika, bełkocząc niezrozumiałe wyrazy.

MISTRZ

No — nareszcie zostaliśmy sami. Możemy zająć się fantastyczną stroną problemu. Potąd —

przejeżdża palcem po gardle

— mam już tych spraw życiowo-państwowych.

FIZDEJKO

A więc bawmy się. Wszystkich bojarów, mych wasali i rywali, skazuję tym oto słownym wyrokiem na śmierć. Tego już nie podpiszę, bo jestem zmęczony urzędowaniem realnym. Ustawić się według wzrostu.

Bojarowie ustawiają się w szeregu przed tronem.