A, do diabła! Taka piękna panienka mi się wymyka. Ale to nic. Główna rzecz jest władza. Za mądry jestem trochę na króla, ale jak zacznę pić, to może zgłupieję jak i Fizdejko.
Wchodzi de la Tréfouille, ubrany jak w akcie I. Głowę ma obwiązaną chustką ze śladami krwi.
DE LA TRÉFOUILLE
Wracam do kraju i zostanę też królem. Podobno Francja zbydlęciała także.
KSIĘŻNA
Ja z tobą, Alfredzie. Mnie się też coś należy.
DE LA TRÉFOUILLE
O nie! Ty, Amalio, jesteś moją kochanką z fazy przejściowej. Oświadczam to publicznie: jeszcze żaden z de la Tréfouille’ów nie popełnił takiego mezaliansu. Panno Janulko, proszę panią o rękę i obiecuję królestwo zbydlęconej Francji.
JANULKA
O nie, mój książę: właśnie odmówiłam tego samego — cha, cha! — panu Kranzowi, który został królem Litwy. Eksperyment się nie udał. Mistrz leży martwy, a papa śpi jak suseł.