LEON
Jeśli tak jest, to twoja wina, że mnie na takiego wychowałaś.
MATKA
Byłeś tak słabowity... Ach, co ja mówię! Jak my w ogóle mówimy — przecież to jest wstrętne!
LEON
Otóż to, kręcimy się w kółko. Czy nie lepiej porzucić te rozmowy i brać życie takim, jakim jest?
MATKA
No tak — to znaczy wysysać tę nieszczęsną matkę, aż póki nie zdechnie jak spracowane bydlę. Ja wiem, ja wiem — to nazywasz tragizacją. Logizacja — tragizacja. Ty logizujesz wiedzę o przyszłości ludzkiej, ja tragizuję wiedzę i o mnie samej i o tobie.
LEON
I cóż zostaje po takiej rozmowie? Jedyny wniosek jest ten: żebym porzucił moją istotną pracę i zaczął zarabiać w zupełnie bezmyślny sposób.