Całuje ją jeszcze raz w rękę, a ona jego w głowę. Podchodzi Zofia — za nią kochankowie
ZOFIA
No — jeśli tak ze wszystkimi się godzisz, to może byś i ze mną się pogodził, Leonku. Możemy wykluczyć stosunki erotyczne, jak chcesz, aby żyć dalej jako para przyjaciół, związanych jedną ideą. Ja ci będę dalej pomagać. Ostatecznie wierzysz w moją szczerość co do spraw intelektualnych, a w tamto sam mnie właściwie wepchnąłeś. A ja cię ani na chwilę nie przestałam kochać.
LEON
No, tak — wepchnąłem cię w to przy pewnych skłonnościach z twojej strony. Bez tego nie dałoby się to przeprowadzić. Dobrze — godzę się z tobą, ale muszę zrobić rachunek z tymi panami. To będzie symbol — symbolicznie w ich osobach zabiję wszystkich innych twoich kochanków. Pewno nie pamiętasz, ilu ich miałaś.
Strzela w de La Trefouille’a i w de Pokoryę. Panowie walą się na ziemię
ALBERT
do Osoby
Wiesz co, Nina? Chodźmy stąd. Bo on jak się rozpędzi, to powystrzela nas tu wszystkich jak kaczki.