dumnie, wstając
Ja.
JULIUSZ II
z pokorą, z rękami na brzuchu
Nie mówię o tobie jako o artyście. Jesteś wielki. Och, srogim byłem mecenasem. (+) Teraz już nie, o nie! Tak, nauczyłem się cenić perwersję w sztuce. Oni tego nie rozumieją, a żyją tylko tym przecie. Mówię o ludziach waszego czasu.
Z oburzeniem
Co za okropność — spalono ci wszystkie obrazy. Mój synu, w Niebie czeka cię nagroda wieczna.
POSĄG
W niebie? Cha, cha, cha.