26. człowiek stworzył kulturę, która przerastała jego siły, a ponieważ rozwoju jej cofnąć (przynajmniej na razie) nie może, musi zginąć pod jej ciężarem — optymizm niczym nieusprawiedliwiony (po dość głębokim pesymizmie poprzednim) Floriana Znanieckiego, oparty o zbyt prostą już (doprawdy) ideologię, wydaje mi się zupełnie beznadziejny. [przypis autorski]
27. Rosja to „mały eksperymencik” — wszelkie wnioski wyprowadzane z potworności i wahań, które Rosja obecnie przechodzi, są zupełnie przedwczesne. „Kurierek” co miesiąc ogłasza, że tam już wszystko się skończyło, i aferzyści wszystkich odcieni zacierają ręce. Ale trzeba wziąć pod uwagę, że dzieje się to w izolowanym systemie, wśród wrogiej reszty świata. Zaznaczam, że nie mówię tego jako „bolszewik”, bo jestem przeciwnikiem skoszarowania i falansteryzmu, przy pełnym uznaniu dla prawdziwej, nieprowadzącej do wyzysku jednych przez drugich demokracji, i mam wrażenie, że domek z ogródkiem, wycieczki po całym świecie i spopularyzowana wiedza są jedynym rozwiązaniem szczęśliwym wolnych chwil przyszłego człowieka; własne ciało, własna kobieta i własna szczotka do zębów — tego nikt nigdy się nie wyrzeknie. Własność pewna być musi — chodzi o to, aby nie było koncentracji dóbr i płynącego z niej niewolnictwa. [przypis autorski]
28. duraka walajut — walą głupa; udają głupiego. [przypis edytorski]
29. komórki zaczęły zbliżać się do siebie (...) i łączyć się zamiast się dzielić, aby wydać nowe indywiduum czy ich wielość — uważam, że bez założenia łączenia się bardzo prymitywnych — prymitywniejszych od naszych jednokomórkowców — stworzeń nie można sobie wyobrazić powstawania wyższych osobników z niższych. Tym pojęciem uzupełnione musi być pojęcie ewolucji, o ile nie ma być ona zupełną tajemnicą. [przypis autorski]
30. treści, które nie są aktualnym poczuciem ciała i jego wspomnień, to jest treści wyobrażeniowych, a dalej, u nas, myśli — jeśli mówię „myśl”, rozumiem ją według teorii nominalistycznej pojęć, nie implikującej specjalnej świadomości dla myślenia, sprowadzanego w istocie do następstw wyobrażeń, skojarzonych czasem z wyobrażeniami pojęciowych znaków lub przez te ostatnie wyłącznie reprezentowanych. Albo pojęcie celowości, znów wzięte z właściwości naszych czynów i wytworów świadomych, uważam w biologii za skrót, który powinien być zastąpiony systemem pojęć określających zasadnicze właściwości stworów żywych w ogóle. [przypis autorski]
31. latentny — utajony, ukryty, bezobjawowy. [przypis edytorski]
32. pochodne od instynktu erotycznego (...), bo właśnie on jest tym pierwotnym przezwyciężeniem indywidualnego przemijania, które jest udziałem najniższego nawet stworu — w mojej monadologii nie ma potrzeby przyjmowania nieskończonej skali w hierarchii monad — od „monades dormantes” w granicy nieomal cząsteczek martwych (największy błąd Leibniza obok harmonii przedustanowionej) aż do Boga. W nieskończonej skali małości nie potrzebujemy zniżać się tak dalece, aby z miriadów monad względnie doskonałych ukonstytuować tzw. „materię martwą”. [przypis autorski]
33. instynktu rozrodczego, w którym też pierwotnie zwraca się jeden stwór indywidualny ku drugiemu, szukając w transcendencji pozaosobowej uczuć ratunku przed absolutną samotnością — drugi błąd Leibniza, że własności trwania samego dla siebie rozszerzył na rozciągłości i dlatego, mimo zapewnień, nie mógł z monad ukonstytuować materii martwej i musiał przyjąć „bezokienne” monady, przecząc tym najoczywistszej oczywistości. [przypis autorski]
34. Cornelius, Hans, właśc. Johannes Wilhelm Cornelius (1863–1947) — niem. filozof neokantysta, profesor uniwersytetu we Frankfurcie nad Menem (od 1928 r. emerytowany); do jego studentów należeli Max Horkheimer i Theodor Adorno; Witkacy korespondował z Corneliusem. [przypis edytorski]
35. plama owa nie jest właśnie dla mnie w tej chwili biała: wskutek działania zielonego tła, na zasadzie kontrastu, czyli tu specjalnie na zasadzie tzw. barw dopełniających — odpowiedni odcień czerwony ma swój zielony (i na odwrót), który go potęguje najbardziej, podnosi białą barwę w sąsiedztwie do lekkiego zabarwienia właśnie „dopełniającego”, a po wpatrywaniu się pozostawia odpowiednio zabarwiony powidok (obraz wtórny). To samo dotyczy par: żółtego i niebieskiego i pomarańczu i fioletu. [przypis autorski]