§ 3
Nie wprowadzając na razie pojęcia nieograniczonej (i przez to nieskończonej) podzielności Istnienia34, musimy przyjąć, że na podstawie analogii pojęć wielości czystej i istnieniowej, tzn. wielości w znaczeniu matematycznym i wielości „istności” realnego świata — na razie bez ich specjalnego wyszczególnienia — w tym wypadku analogii bardzo istotnej, sięgającej do samych korzeni obu tych pokrewnych pojęć — musimy przyjąć, że pojęcie Istnienia implikuje pojęcie nieograniczonej ilości składających Istnienie (IPN). Nie mówiąc na razie nic o nieskończonej podzielności, począwszy od naszego rzędu wielkości (IPN), przyjmiemy te (IPN), składające Istnienie w danym rzędzie wielkości (najprościej będzie, jeśli przyjmiemy je w rzędzie zbliżonym np. do naszego), tak jak to nam podaje pogląd życiowy, w którym nie ma mowy o światach mikro i makro: z jednej strony fizyka, z drugiej astronomia, stawiają temu granice, chociaż nawet na ten temat, można naukowo fantazjować w rodzaju Fourniera d’Albe’a35. „Intuicyjnie”36 w poglądzie życiowym musimy przyjąć na razie przestrzeń jako nieograniczoną. Z chwilą kiedy to przyjmiemy, narzuca się nam z koniecznością już absolutną pojęcie aktualnej jej nieskończoności, mimo że w życiu i w życiowym poglądzie z niczym aktualnie nieskończonym do czynienia nie mamy. To samo stosuje się do pojęcia trwania, z którego wynika w sposób konieczny pojęcie nieskończonego czasu. Pojęcia nieskończoności Czasu i Przestrzeni są to jedyne pojęcia narzucające się nam z koniecznością absolutną, mimo tego że nie wypływają ani z doświadczenia, ani z rozumowania i mimo tego że nie odpowiada im nic jako wyobrażenie: odpowiedniki ich, jako nieskończone właśnie, są niewyobrażalne. One to, jak to zobaczymy później, implikują pojęcie Absolutnej Tajemnicy Istnienia dla każdego, nawet najwyższego, dla nas niewyobrażalnego (IP), które choćby najwyżej w hierarchii (IPN) stało, nie jest w stanie ani pojęciowo, ani wyobrażeniowo ogarnąć nieskończoności na podstawie swego koniecznego ograniczenia.
Uwaga: Dla możności wykładu musimy przedwcześnie użyć tymczasowo pewnych pojęć i wypowiedzieć pewne twierdzenia, które według hierarchii pojęć i twierdzeń będą mogły być naprawdę wprowadzone i postawione dopiero później. Z chwilą wprowadzenia pojęcia Istnienia wszystkie pojęcia i twierdzenia systemu Ogólnej Ontologii są jakby „od razu” w nim zawarte. Pewne z nich zdają się być bardziej bezpośrednio z nim związane — zdawałoby się, że powinny być jednocześnie z nim, jakby „jednym tchem”, wypowiedziane: inne są pozornie dalszymi konsekwencjami, wymagającymi skomplikowanych operacji myślowych; inne pojęcia znowu mogą wydać się może na pierwszy rzut oka zupełnie nieodpowiadającymi żadnej rzeczywistości, a twierdzenia paradoksalnymi, a dla pewnych umysłów, znałogowanych w kierunkach przeciwnych przedstawionemu tu poglądowi (jak np. relatywizm, sceptycyzm, sztucznie konsekwentny psychologizm i nigdy niekonsekwentny „martwy materializm” i mechanizm), zupełnie dowolnymi, jak z punktu widzenia ścisłego myślenia każde wierzenia, i do przyjęcia niemożliwymi. Ponieważ zdecydowałem się nie odrzucać na razie poglądów: życiowego i fizycznego, wychodząc z założenia, że: 1) część prawd w nich zawartych jest w ogóle nie do odrzucenia, a nieprzyjęcie ich prowadzić musi do beznadziejnych podstawień za nie sztucznych konstrukcji częściowych, nie mających ze sobą istotnego związku, i że 2) prawdy te muszą się dać zresorbować w rozwiniętym systemie metafizycznym, dlatego dla możności objaśnienia źródła pierwszych pojęć i twierdzeń — genetycznie opartych na dość już skomplikowanych strukturach poglądu życiowego — wprowadzamy „z boku” niejako pewne pojęcia, bez których niektóre twierdzenia wyglądałyby jakby zawieszone w próżni i nie wiadomo byłoby, skąd się wzięły. Można by, postępując hierarchicznie, wypowiedzieć pewne twierdzenia nie używając dodatkowych wyjaśnień, które jak „linie pomocnicze” w rysunkach geometrii wykreślnej należałoby po wypowiedzeniu twierdzeń uznać za „wytarte” lub za pozostawione w postaci „wypunktowanej”.
A więc, zakładając na razie, że nie ma innych (IPN) jak tylko naszego rzędu wielkości, możemy jedynie na podstawie twierdzeń o wielości w ogóle wypowiedzieć twierdzenie następujące:
Twierdzenie 3. Pojęcie Istnienia implikuje pojęcie wielości (IPN), z których musi się Istnienie składać. To ostatnie pojęcie zawiera pojęcia: 1) jednego (IP), 2) ilości ograniczonej (IPN) i 3) ilości nieograniczonej (IPN).
Już w pierwszych konsekwencjach pierwszego zdania, na tle tego, że pojęcie Istnienia implikuje wielość i nie jest do pomyślenia jako jedno i jedyne, widać specjalne znaczenie, które musimy przypisać pojęciu Istnienia Poszczególnego = (IP) jako pojęciu jedynego pojedynczego elementu Istnienia. Bowiem bez wielości takich elementów musielibyśmy założyć Nicość Absolutną, co byłoby nieprawdą, ponieważ istniejemy my i dookolny świat wraz z nami. Już teraz widać, że pojęcie (IP) stanowić będzie klucz do całego problemu Istnienia w przedstawionym tu systemie.
§ 4
Dopóki rozpatrywaliśmy pojęcia: Istnienia i Wielości, używając pojęć poglądu życiowego jedynie dla objaśnień pomocniczych, mogliśmy zupełnie nie zwracać uwagi na to, w jaki sposób istnieje Istnienie w całości i zawarte w nim (IPN). Z chwilą jednak wprowadzenia tego ostatniego pojęcia, nasuwa się pytanie, jak może istnieć „wewnątrz” Istnienia w całości oddzielne (IP). Z samego pojęcia wielości (IPN), którą musieliśmy przyjąć za nieograniczoną, na podstawie analogii z Wielością Czystą, matematyczną, widzimy, że Istnienie w całości musi być jako wielość (IPN) nieograniczone. Ponieważ nie mamy tu do czynienia z Wielością Czystą, która „istnieje” tylko jako pojęcie, jest jedna i jedyna, jak każde pojęcie w odróżnieniu od realnego istnienia Istnienia w całości, tylko rozważamy wielość (IPN), musimy pomyśleć „coś”, na razie nieograniczonego, w czym by ta wielość (IPN) istnieć mogła. Samego Istnienia w całości nie możemy przyjąć jako to „coś” właśnie, ponieważ nie możemy go w ogóle rozpatrywać jako jedność (mimo iż jako wielość musimy je uznać za jedno i jedyne) — bo to implikowałoby Nicość Absolutną. Musimy więc przyjąć jedną Formę Istnienia, na razie nieograniczoną, której ograniczeniami — ale nie formalnymi, tylko rzeczywistymi — byłyby (IPN)37. Ponieważ nie możemy sobie pomyśleć, że Istnienie może się gdzieś kończyć, a od tego końcowego punktu zaczynać Nicość Absolutna — dwa te pojęcia wykluczają się bezwzględnie — więc musimy przyjąć, że forma Istnienia jest nieograniczona, jako zawierająca nieograniczoną ilość (IPN), które na razie przyjęliśmy w danym rzędzie wielkości. Nie zajmujemy się również na razie problemem „pustych przerw” między (IPN), musimy jednak zaznaczyć, że przerw tych między (IPN) danego rzędu wielkości nie możemy sobie pomyśleć jako jakichś „kawałków” Nicości Absolutnej, tylko właśnie w postaci Formy Istnienia. Ale Forma ta nie może być formą nieistnienia czegoś — byłoby to równoznaczne z powyższą niepojętą koncepcją „kawałków Nicości Absolutnej” — będziemy więc musieli przyjąć dalej całkowite wypełnienie Formy Istnienia przez wielość (IPN) różnych rzędów wielkości. Ale o tym będziemy mogli mówić obszerniej dopiero w dalszym ciągu wykładu.
O ile musieliśmy przyjąć, że Istnienie jest wielością i jako jedność jest niewyobrażalne, o tyle forma Istnienia musi być jedna i jedyna, jako ogarniająca całość Istnienia. Na pytanie, czy forma ta istnieje jako jedność, możemy odpowiedzieć, że sama, jako istniejąca w tym znaczeniu, jakie przypisaliśmy pojęciu istnienia mówiąc o Istnieniu w ogóle, jest nie-do-pomyślenia; istnieje ona razem z Istnieniem i tak jak Istnienie bez tej formy, tak samo ta forma bez Istnienia jest niewyobrażalna. Co do tego problemu, tzw. „rzeczywistości przestrzeni”, wypowiem się później. Ponieważ pierwsze pojęcia wprowadzone zostały przy pomocy pewnych wyobrażeń poglądu życiowego i nabrały znaczenia na ich podstawie, używam pojęć: „nie-do-pomyślenia” i „nie-do-wyobrażenia” na razie w tym początkowym stadium wykładu w jednym i tym samym znaczeniu. Nie zajmujemy się tu bowiem symbolami nieoznaczonymi jak w operacjach logicznych, tylko pojęciami odpowiadającymi pewnym rzeczywistościom38, to jest czemuś istniejącemu realnie według poglądu życiowego. Dlatego to pierwsze pojęcia systemu mogły nabrać znaczenia dopiero na podstawie wyobrażeń, zaczerpniętych z poglądu życiowego. Pojęcie (IP) nie podlega innej definicji, prócz określenia go jako elementu wielości Całości Istnienia. Wszelkie inne definicje — jak np. definicja na podstawie poglądu psychologistycznego jako „związku jakości” — implikują już samo pojęcie (IP), ponieważ jakości (barwy, dźwięki itp.) nienależące do jakiegoś (IP), niebędące częściami jego trwania, są nie-do-pomyślenia. Twierdzenie to nazwiemy później „trzecią implikacją metafizyczną”, za drugą przyjmując czasowo-przestrzenność Istnienia w całości i (IPN), jako objętych tą samą, jedną, dwoistą Formą.
Wielość o tyle jest wielością, o ile stanowi pewną całość, której elementy są jej częściami. Inaczej nie mielibyśmy do czynienia z Wielością jako taką, tylko z poszczególnymi jej elementami, z których każdy byłby jednością i jako taki przestawałby być elementem wielości. W poglądzie psychologistycznym mamy do czynienia tylko z jakościami (czyli według mnie z tym, co istnieje tylko w związku z danym (IP)) i ich związkami, przy sztucznym wyeliminowaniu osobowości, czyli trwania samego dla siebie, co jest tylko racjonalne w granicy jedynie w poglądzie fizycznym. Jeśli weźmiemy pod uwagę nas samych, czyli mówiąc ogólniej rozpatrujemy jeden element Istnienia, czyli (IP), to musimy przyjąć, że istnieje ono bez względu na to, czy jako kompleks jakości istnieje w danej chwili dla innego (IP) czy też nie — musimy przyjąć pojęcie „Istnienia samego dla siebie”, które — jak to później zobaczymy — odnosić się może tylko do (IPN), czyli mówiąc słowami poglądu życiowego: do stworów żywych, mających jedno trwanie ponad trwaniami wszystkich swych części, prócz tego, że części te — o ile są również Istnieniami Poszczególnymi — będziemy musieli również przyjąć jako trwające same dla siebie. Co innego, jeśli organizacja takich częściowych (IPN) nie będzie tak ścisła, żeby mieć jedno trwanie ogólne — wtedy nie istnieje ona jako oddzielne (IP), tylko jako ich związek, jak to ma np. miejsce prawdopodobnie z roślinami. W poglądzie naszym dążyć będziemy do wyeliminowania pojęcia materii martwej jako pojęcia oznaczającego coś realnie egzystującego w tym znaczeniu, że jakie bądź jej części mogłyby być Istnieniami Poszczególnymi, istniejącymi jako takie, tj. jako części materii martwej same dla siebie. Będą tylko zbiorowiska (IPN) bardzo drobnych, które w przybliżeniu będą zachowywały się jakby były materią martwą. Ale rozwinięcie tego poglądu może nastąpić dopiero nieco później.