— Chodź już. Jeśli zostanę totemistką, ty będziesz zwierzem, którego będę czciła.
— I zjesz mnie uroczyście w rocznicę nawrócenia?
— Nie, będę cię zjadała codziennie, a ty będziesz się odradzał w płomieniach mojej żądzy...
— Nie mów już. Boję się ciebie.
— Ten strach twój to moja największa rozkosz.
Otoczyli ich brązowi ludzie w białych, powłóczystych szatach i słuchali ich dziwnej mowy. Nad jeziorem robił się gwałtowny świt.
— Boję się, że jestem już tylko zwierzęciem. Chwilami nie wiem, kim jestem.
— Nie wiedziałeś nigdy i nie dowiesz się. Żyjesz tylko we mnie. Jesteś moim snem o ziszczonym szczęściu.
— A ty kim jesteś?
„Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży