— Najlepiej jedź tam. A co do tego, to mówię ci ostatni raz: panna Hela jest — nie obniżając w niczym jej wartości — histeryczką. Dla dodania uroku sytuacji opowiedziała ci zupełnie urojone rzeczy — ze sztucznym gniewem odpowiedział Atanazy, ale zaczerwienił się silnie, kryjąc się w nowe futro z małp, dar pani Osłabędzkiej.

Prepudrech najwyraźniej chciał uwierzyć w tę wersję.

— Czy naprawdę tak myślisz? — spytał takim tonem, jakby spadł z niego nieznośny ciężar. — Błagam cię, nie mów jej nic o tym. O Boże! Może jej już nie ma! Wy nie wiecie, co to jest za męka, to ciągłe czekanie na samobójstwo.

— Ależ nic się nie stało na pewno — mówił zupełnie nieszczerze Atanazy. — I nic między nami nie było. Przypomnij sobie historię hrabiego de La Roncière246, którego jakaś histeryczna panna wysłała na galery, wmówiwszy wszystkim, że on ją zgwałcił.

— Nie masz pojęcia, jaką mi zrobiłeś przyjemność tym zapewnieniem. — Azalin ściskał go nerwowo. Atanazy zaczynał czuć się fatalnie. Coraz większa ilość osób napływała przed kościół, zajeżdżały auta, powozy, a Hela wciąż nie przybywała. — Czemu, czemu ona nie chciała, abym po nią zajechał? Mówiła, że musi jeszcze pomyśleć o chrzcie w samotności. To nieprawda. Ja zwariuję z niepokoju — jęczał Prepudrech.

— Zażyj „coco”, Aziu. Z tym nie ma w życiu dramatu — śmiał się okrutnie Łohoyski — O, jadą. Widzę brodę starego Berlza. Lecz co to? Panna Hela ma obandażowaną rękę.

W otwartym landzie — Berlz używał auta tylko dla biznesów — zaprzężonym w cztery farbowane na purpurowo siwe angliki247, zajechali wreszcie przed kościół: on zgnębiony, w zupełnym rozstroju moralnym, ona w świetnym humorze po tylko co nieudanym samobójstwie, z obandażowanym ramieniem i w narzuconym na czarną wieczorową suknię futrze.

— Hela, jak mogłaś, dziś właśnie — jęczał Prepudrech, wpijając się w jej zdrowe ramię jak mątwa.

— Nie gryź, zwierzę — syknęła. — Ostatni raz mówię ci, Aziu. Już nigdy tego więcej nie będzie i nigdy już nie nazwę cię Kubą i Prepudrechem.

— Czy ciężko? — spytał książę, targany najsprzeczniejszymi uczuciami.