— Ty nie wiesz, co się dzieje. Nie czytasz gazet i nic cię nie obchodzi. Papa jest jak oszalały — robi tytaniczne wprost wysiłki, żeby się ostać w tym nadchodzącym przewrocie i zdobyć stanowisko ministra rolnictwa, ale wszystko wisi na włosku. Jeśli ta rewolucja się nie uda, może być skazany na śmierć przez tych, co rządzą teraz. Zaangażował się zanadto po stronie chłopomanów — cofnąć się nie może.

— A cóż to mnie obchodzić może. Ja jestem artystą, Helu, teraz nie będziesz się mnie już wstydzić i nazywać niczym. Usprawiedliwię moje istnienie sam, bez twojej pomocy i twego sztucznego Boga, który mnie znudził ostatecznie tym, że w niego nie wierzysz. Ja jestem naprawdę religijny: au fond347 byłem takim zawsze. Tylko twoje nawrócenie uświadomiło mnie katalicznie348.

Katalicznie! To już była bezczelność. Ostatnim wysiłkiem woli opanowała Hela wybuch. „I jakich »to« wyrazów używa! To takie coś śmie...” Nie mogła przecież zapytać tego Prepudrecha, czy nie przestał kochać jej przypadkiem albo czy jej czasem nie zdradził — to byłoby już zbyt śmieszne.

— Mego Boga, jak mówisz, raczej jak ośmielasz się mówić, zostaw, proszę, poza dyskusją. Ale natomiast...

— Tu nie ma żadnej dyskusji. Jest tylko stwierdzenie faktu. Stosunek twój do religii jest pragmatyczny: uwierzyłaś, aby ci było lepiej, a nie z wewnętrznego musu.

— Pragmatyczny! On śmie używać wobec mnie takich wyrazów. Z pewnością nie wiesz nawet, co to jest.

— Wiem, nauczył mnie Bazakbal. On jest bardziej twórczy w swoich myślach, niż ty — Semici w ogóle zdolni są tylko do reprodukcji i przeróbek.

Biała mgła wściekłości zasłoniła Heli wzrok. Zbladła i niebieskie jej oczy błysnęły czystym, niepohamowanym złem. Była szatańsko piękna. Książę zmieszał się lekko. „Psiakrew, jeszcze nie mam na nią dość siły, ale poczekaj!”

— Sam jesteś pragmatysta. Twój stosunek do muzyki jest taki. Nie mając talentu, chcesz gwałtem zrobić z siebie artystę, aby ci było z tym lepiej.

Jestem artystą i koniec. Skończyły się czasy pogardzania mną bez powodu. Sztuka to nie religia. Artystą można zostać zupełnie przypadkowo — à propos czegokolwiek bądź — można i pragmatycznie. Nic to nikomu nie ubliża. Ale z religią inna rzecz: tam nie ma żartów. Bóg ścierpieć pragmatystów nie może. Chyba że może ten twój sam jest pragmatystą. Ha, ha!