KRYSTYNA
Ja dotrzymam panu towarzystwa, panie Hieronimie — choćby do rana.
BABCIA
Jak możesz...
KRYSTYNA
Sądzę, że dla ocalenia tego młodego człowieka od pewnej śmierci mogę posiedzieć z nim do ósmej z rana — o pół do dziewiątej muszę iść do gimnazjum. Nie widzę w tym nic złego. I tak spać bym dziś nie mogła. Jestem jakaś nienormalnie podniecona. Pan Istvan nie weźmie mi tego za złe.
ISTVAN
ponuro
Nie wiem.