BALEASTADAR
nie zwracając na nią uwagi.
Bo ostatecznie nie chodzi o to, czy jestem Belzebubem, czy nie, co tak bardzo zajmuje pannę Krystynę, tylko o tę sonatę. Ja jestem właściwie pianistą, tylko minąłem się w życiu z moim fachem. Ale marzyłem zawsze o kimś, który by wcielił moje pomysły — sam nie wiem nawet jakie — czuję je w sobie, jak jeden wielki nabój, do którego nie ma lontu, ani zapału.
KRYSTYNA
Właśnie, nie ma zapału, a przywlókł się tu aż z Brazylii.
ISTVAN
Niech pani poczeka, panno Krystyno.
KRYSTYNA
Nowy kandydat na bzika...