Nie jestem żaden pan: jestem Belzebub, książę Ciemności. Mówić do mnie: Wasza Książęca Wysokość! Rozumiesz, bymbyło jedna?!

ISTVAN

padając na kolana

Tu straszno... Ja nic nie chcę... Tylko wyjść stąd...

BALEASTADAR

głosem strasznym

Ja unieśmiertelniam w tobie grzech pierworodny twórczością, którą w tobie wzniecam. Przez sztukę tylko ludzkość ma pamięć, że wszystko przeczy samemu sobie w Istnieniu. Bez sztuki nie ma już dziś życia dla mnie. Ja w mechanicznej miazdze bydląt nie mam nic do roboty. Póki trwa sztuka, ja istnieję i nasycam się bytem na tej planecie, tworząc metafizyczne zło. Na księżycach Jowisza mają swoich Belzebubów.

ISTVAN

Boże! Ratuj mnie! Wasza Książęca Wysokość: łaski!

trupy siedzą sztywno w fotelach. Wyprostowani lokaje czekają wyprężeni na rozkazy.