Ale czemu wszystko to robić tu, dziś w nocy, a nie powoli tam, na powierzchni ziemi?
BALEASTADAR
Dla kondensacji zła — tam rozlazłoby się to na zgniłą marmeladę mordowarskich, a nawet budapeszteńskich nastrojów. innym tonem Takie małe to wszystko: nędznie wyduszone z ostatnich zakamarków dna. poprzednim tonem, z zapałem Ale jedyne w swoim rodzaju — rozumiesz, Hilda? Nic innego nie ma na początek w tym ogólnym końcu, więc sztuka musi być syntezą zła i dla niej warto jeszcze coś spróbować, nawet ze wstrętem i męką, bo to jedyna rzecz, która nam została z dawnych dobrych czasów, mimo że też, i to nie długo, diabli ją wezmą. Zacznę od muzyki, a potem może opracuję w ten sam sposób i inne sztuki, chociaż wątpię, czy da się to zrobić. Ale naprzód sonata, taka uczniowska, jak pierwsza sonata w konserwatorium. No — zbudź się ty, genialny manekinie!
ISTVAN
budzi się nagle z ogłupienia i wstaje. Staje się nagle zupełnie inny: jest opanowany, wesoły i jakby demonicznie zły.
Słucham W. Ks. Mość. Od czego zaczynamy?
BALEASTADAR
Masz tu kobietę, Istvanie. Musisz ją kochać, zatracając wszystko, co ceniłeś dotąd. Drugiej takiej nie znajdziesz na ziemi. Jest to wcielenie kobiecej dziwności, w najdzikszej transformacji środka spółrzędnych czystego zła.
ISTVAN
Rozumiem. Trochę Książę przesadza. Pani Hildo: ja pani rzeczywiście dotąd nie pojmowałem. Byłem dzieckiem.