Zabiję tego łotra,
rzuca się na Baleastadara, który przewraca się dobrowolnie (przed dotknięciem) na ziemię, rozstawiając ręce i śmieje się demonicznie.
BALEASTADAR
padając
Wal, strzelaj, rżnij, kłuj! Mnie nie zabijesz nigdy — jestem wieczny. Masz rewolwer.
podaje mu rewolwer. Istvan kłuje go nożem z dziką furią kilka razy. Baleastadar śmieje się dalej, Istvan obłąkany z bezsilnej złości chwyta rewolwer i strzela w niego sześć razy. Belzebub wstaje, śmiejąc się i podnosi Hildę, biorąc ją w objęcia.
BALEASTADAR
A teraz do fortepianu, mydłku. Teraz dopiero życie przetworzy się w tobie na ten piekielny melanż formy z treścią, jaką23 jest sztuka. Dosyć perwersji w życiu. Nędzne to jest, bo nędzne, jak każda sztuka, ale jedyne i złe — to jest najważniejsze.
ISTVAN
budząc się z zamyślenia.