Jak to? Pośmiertne?
BALEASTADAR
Czyż pani nie widzi, że to trup? Teraz zrobimy tournée i ja to wszystko wykonam. Bo jakkolwiek twórcą nie jestem, to jako pianista przewyższam Paderewskiego i Artura Rubinsteina i wszystkich innych o całe rzędy wielkości. Tych rzeczy nikt zagrać nie potrafi, oprócz mnie. On sam ruszyć tego nie może z jego techniką. Zagrał tylko tyle, by mogło być z grubsza zanotowane. Ale trzeba to mettre á point34, rozumie pani, wykończyć rytmicznie. Pani jest zdaje się dość muzykalna?
Istvan stoi bez ruchu.
KRYSTYNA
Tak — uczyłam się trochę.
BALEASTADAR
To dobrze. Pomoże mi pani. To są góry wybuchowych materiałów, ostatnie przebłyski indywidualnego diabolizmu. Jeszcze na chwilę, choćby w artystycznych wymiarach, można zamącić drzemkę usypiającej w społecznym dobrobycie ludzkości. Bo te zbrodnie w imię klas pracujących to nie jest moja specjalność. To nie są właściwie zbrodnie, to diabli wiedzą co. Brzydzę się tym i pogardzam. No — niech pani zabiera się do roboty. Krystyna zagłębia się w kupach papierów, nieprzytomna zupełnie. A ja wykonam teraz na próbę słynną sonatę Belzebuba. Tak to sprawdziła się najidiotyczniejsza legenda Mordowaru idzie do fortepianu i zaczyna grać to, co Istvan grał przy końcu drugiego aktu. Gra wspaniale, z ruchami typowymi rozszalałego pianisty. Podczas pianissima mówi Szczyt ironii, możliwy tylko w naszych podłych czasach: Belzebub, Książę Ciemności, kończy jako pianista!
Istvan obraca się jak automat, idzie w głąb i wychodzi na lewo.