SAIETAN
na kolanach
Ee — takie gadania półgłębokie: sam nie wie, co plecie, a inni myślą, że to właśnie najmędrsze.
I CZELADNIK
zbielałymi wargami
Mnie wargi bieleją ze strachu podłego. Do-ży-wo-cie!
Pierwsze sylaby wymawia oddzielnie — na ostatniej pieje dziko.
SAJETAN
opanowując się nadludzkim wysiłkiem i wstając z kolan
A ja się nadludzkim zaiste wysiłkiem opanowuję. A ja wiem, że dożyję. A ja mam w sobie intuicję i tempo: tempo di pempo, jak ktoś mówił, dziamdzia jego zafatrany glamzdoń. Ja wiem, jako czas idzie, i wiem to, że o ile dawniej nacjonalizm był czymś faktycznie świętym, i to specjalnie u narodów uciśnionych i tych, co przegrywali, to dziś jest klęską i będę to gadał, choćbyście mi tu dożywocie w dwójnasób przedłużyli i ozdobili codziennym mordobiciem w godzinę wypowiedzenia tych słów.