IZIA

A jednak żal mi czegoś. Sama niewiem czego. Zostanie tylko sen. Wspomnienie nie byłych nigdy wypadków. z nagłą decyzją Green — muszę ci powiedzieć wszystko: zdradziłam cię z Tumorem.

Green zwija się w kłębek z bólu i zazdrości i w tejże chwili rozpręża się w dzikiem pożądaniu.

GREEN

rzucając się bezwładnie na Izię

Kocham cię, kocham cię! Milcz! Są chwile tylko, a wszystko jest złudzeniem w nieskończonych nieskończonościach bytu.

IZIA

poddaje mu się obojętnie

A tak było ładnie, tak dziwnie! Jaka szkoda, jaka szkoda...

Green niesie ją omdlałą, na lewo w kwieciste krzewy.