MÓZGOWICZ

do Balantyny

Teraz nic mnie to już nie obchodzi. Na szczęście, niewiesz nic o matematyce. Będziesz moim ostatnim kompresem na głowę, na moją starą, biedną mózgownicę. Ale kochać cię będę jak młodzieniec, jak rozszalały chłopczyk.

Balantyna opiera się o niego z uśmiechem: oboje stoją, jak posągi

GREEN

Wychowamy ci synów na zdrowych, tęgich matematyków, profesorze. Jeden Moryś się nie udał. Ale to jest właśnie rodzaj ekspjacji.

IZIA

Morysia ja biorę na siebie. Takiego dekadenta nie było jeszcze na żadnej planecie. W przypadkowości sztuki on utożsami wszystkie absolutne wartości, w malutkiem, zamkniętem w sobie, kółku.

ALFRED

Ojcze, przebaczam ci wszystko. Bądź szczęśliwy. Znajdę sobie jakąś przyzwoitą panienkę i zacznę nowe życie.