Pamiętam. Przynieś wódki. Tej wiśniówki, którą robiłam sama na wiosnę.
NIBEK
Doskonale.
Biegnie pędem w stronę dworku w młodzieńczych podskokach.
SCENA SIÓDMA
Ciż sami minus Nibek.
WIDMO
do Kozdronia
Nalej mi tymczasem kawy, mój Ignacy. I przestań się tak bać. Jeżeli jestem nawet widmem, to w każdym razie różnię się od innych. Jestem widmem, które je i pije. Nawet wódkę pije, mój biedny Ignacy.
Kozdroń, który skrzywiony straszliwie stał dotąd bez ruchu, drgnął cały i jak zahipnotyzowany nalewa Widmu kawy. Słońce znowu oświetla krajobraz. Kuzyn rzuca papier i ołówek, wywala się na wznak na trawę i tak pozostaje, z rękami założonymi pod głowę, wpatrzony w błękit nieba.