WIDMO

odsuwając Kozdronia

Mam rację mój Dyapanazy. Właśnie mówiłam Ignacemu: widma nie kłamią nigdy. Byłam jego kochanką.

KOZDROŃ

Tak jest, panie Nibek. Uwiodłem ci żonę. Przyznaję się.

Skrzyżowuje ręce na piersiach. Nibek ciężkim krokiem podchodzi do stołu, stawia butelkę i wysypuje kieliszki na kupę. W dworku skończyły się wprawki i ktoś, zapewne Amelka, gra sonatinę Schmitta.

NIBEK

dysząc ciężko

A Zosia? Odpowiadajcie, zdrajcy!

WIDMO